wtyczki społecznościowe

Przyciski społecznościowe dostarczyły profilki.pl

środa, 6 lutego 2013

WYZWANIE FOTOGRAFICZNE Luty dzień 3

Gdy jeszcze wczoraj rozejrzałam się w pracowni za kolorem POMARAŃCZOWYM pomyślałam : "Nie będzie łatwo..."  ale okazało się, że u siebie udało mi się kilka energetycznych przedmiotów zgromadzić.




Postanowiłam zbadać pod kontem zawartości tego koloru pozostałe części domu... i tutaj wyszła cała prawda na jaw - dawka jest minimalna!!! Chociaż moja ulubiona lampa nadrabia zaległości  ;)





Jednak muszę także wspomnieć o owocach, które jako pierwsze nasuwają się na hasło POMARAŃCZOWY, pochłaniam mandarynki i pomarańcze w ogromnych ilościach (w porównaniu z dotychczasowym spożyciem)  - każda ciąża ma prawo do swych zachcianek :))
 Ja tym razem muszę mieć na stole :






Na koniec jeszcze kilka bardzo ważnych spostrzeżeń dotyczących samego wyzwania:
Ogromnie się cieszę, że pod wpływem Lindy postanowiłam także się przyłączyć, bo dzięki temu trafiłam na blogi niesamowitych osób! Na dodatek pod moimi pracami pozostawiacie komentarze, które powodują że chce się cokolwiek robić 3x bardziej niż do tej pory!  Staram się codziennie jak najwięcej blogów także odwiedzić, nie zawsze udaje mi się pozostawić komentarz ale zachwyt mam nieustający!!!
Z całego serca bardzo dziękuję za te wszystkie miłe słowa od Was to one są sensem prowadzenia bloga!

Życzę nieustającej POMARAŃCZOWEJ energii :) -Także dla Wszystkich którzy trafiają tutaj z innych niż wyzwaniowe powodów :) Was zachęcam szczególnie do kliknięcia na 

by samemu przekonać się o czym ja tu ostatnio wypisuję ;)

Milena

8 komentarzy:

  1. Lampa piękna, taka klimatyczna... Jak dla mnie bomba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia! Ja w ciąży z Jagodą lubiłam galaretki w czekoladzie - obowiązkowo pomarańczowe. I tuż przed porodem zeżarłam ponad kg mandarynek naraz. Niestety, wysypało mnie okrutnie:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to człowiek sobie nie zdaje sprawy ile pomarańczu jest wokół niego ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, ciążowe zachcianki rządzą się swoimi prawami.
    Ładne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mało tej pomarańczowości wokół nas, ale zawsze znajdzie się jakiś drobiazg :).

    OdpowiedzUsuń
  6. O, ja w mojej aktualnej ciąży też pochłaniam pomarańcze na kilogramy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale świetna lampa! Ja to bym chyba nic pomarańczowego w domu nie znalazła :)
    Ha, a ja właśnie zjadłam dwie pomarańcze i zagryzłam je kiszonymi ogórkami(zjadłam cały litrowy słoik!). Ale co tam, najwyżej zamienię się w słonicę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Zapraszam ponownie!